Choinka i opłatek. Jak to dawniej w Polsce bywało

Krzysztof Jagielski
06.11.2015

Udekorowana choinka i opłatek. Symbole Świąt Bożego Narodzenia. Wydawałoby się nierozerwalnie związane z tradycją. Ale czy rzeczywiście aż tak dawne?

Zwyczaj dekorowania świerkowych drzewek przywędrował do nas z Niemiec, gdzie pojawił się dopiero już w XVI wieku w rodzinach protestanckich. W Europie rozpowszechnił się znacznie później, a w obręb kultury katolickiej zawędrował właściwie dopiero w wieku XVIII. Do Warszawy trafił w dość osobliwych okolicznościach. Gdyby nie splot zdarzeń politycznych, nie wiadomo czy w mieście nad Wisłą ustrojone choinki nie pojawiłyby się kilkadziesiąt lat później, gdy były popularne już w całej Polsce. W latach 1795 - 1806, czyli po III rozbiorze, a przed wkroczeniem wojsk Napoleona, utworzeniem Księstwa Warszawskiego i powrotem pod władze carskie, Warszawa i część Mazowsza znajdowały się w granicach zaboru pruskiego. Było to zaledwie kilkanaście lat, dlatego zwykle zapomina się o tym. Bardzo krótko, ale wystarczyło, by zawitały w tym rejonie rozmaite zwyczaje niemieckie. Jednym z nich było stawianie w domu na Boże Narodzenie przyozdobionego świerkowego drzewka. Ozdoby wyglądały inaczej niż dzisiejsze, niektóre przetrwały do czasów współczesnych i obecnie wraca moda na ich stosowanie. Nie było bombek i światełek elektrycznych. Na gałązkach wieszano owoce, orzechy, pierniczki i inne ciasteczka, ręcznie wykonane zabawki, przymocowywano świeczki w podstawkach.

Ustrojona choinka stała się główną dekoracją świąteczną, ale nie jedyną. Wpasowała się we wcześniejsze zwyczaje, takie jak rozkładanie w kątach izb siana i snopków zboża (do dziś w wielu domach kładzie się "sianko" pod obrus), czy mocowanie pod sufitem "pająków", podłaźniczek, jemioły. 

Na początku XIX wieku pojawił się także zwyczaj wieszania nad stołem ozdób z opłatka. Wierzono, iż mają moc odpędzania zła. Wykonywano misterne wycinanki, gwiazdki, kolebeczki dla Bożego Dzieciątka, a także kule, zwane światami. Miały często kształt kuli ziemskiej, a przypominają o tym, ze narodził się Król całego świata. Opłatkowe wycinanki i światy zawieszano u powały. Były też ozdobą podłaźniczek, czyli małych choinek zawieszanych u sufitu.Praca nad ozdobami z opłatków wymagała ogromnej cierpliwości i delikatności, ponieważ materiał jest wyjątkowo kruchy. Za to ze sklejaniem poszczególnych elementów nie było kłopotu. Wystarczyło zwilżyć brzegi opłatka, dołożyć kolejną część i chwilę przytrzymać.

Opłatek znany był o wiele wcześniej, ale wiązano go z eucharystią, nie ze Świętami Bożego Narodzenia. Kiedy pojawił się zwyczaj dzielenia opłatkiem, trudno dokładnie określić. Wywodzi się on z wielowiekowej tradycji dzielenia się chlebem we wspólnocie chrześcijańskiej, która idealnie wpasowuje się w specyfikę i symbolikę Świąt Bożego Narodzenia. Wówczas przecież obdarowujemy się i dzielimy, nie tylko chlebem, ale jedzeniem w ogóle. Co ciekawe, zwyczaj ten jest specyficznie polski. Znany jest jednak również w Czechach, na Słowacji, na Litwie i Białorusi, czyli tam, gdzie docierała przez kilka wieków polska kultura i obyczajowość. Zwyczaj dzielenia się opłatkiem dość popularny jest także we Włoszech. Nie jest tak bardzo rozpowszechniony na Zachodzie Europy i w innych regionach świata. Bez wątpienia do jego popularyzacji przyczynia się Polonia, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. To kraje, do których od wielu lat trafiają opłatki z Polski.

We współczesnej Polsce opłatki można kupić nie tylko w kościele, ale nawet u hostessy w supermarkecie, zwykle przebranej za aniołka. Kiedyś było to nie do pomyślenia. Zupełnie inaczej trafiały opłatki na przykład na warszawskie świąteczne stoły. Po domach roznosili je organiści już kilka tygodni przed Wigilią. Tylko oni mieli przywilej roznoszenia opłatków i czerpali z tego niezły dochód. Niegdyś, jeszcze nie tak dawno, wypiekaniem i rozprowadzaniem opłatków zajmowały się jedynie kościoły i klasztory. W niektórych miejscach zwyczaj ten przetrwał do dziś, jak np. w Awerni, w klasztorze bernardynów, istniejącym tam od 1616 r.; zakonnicy już pod koniec listopada odwiedzają okoliczne domy roznosząc opłatki.

W Warszawie w wypiekaniu opłatków specjalizowały się siostry z klasztoru benedyktynek przy rynku na Nowym Mieście (zwane też sakramentkami). Siostry sakramentki uzyskały nawet wpis do cechu piekarniczego - jako że opłatek jest rodzajem chleba. Receptura była utajniona i pilnie strzeżona, co ułatwiał fakt, że sakramentki były zakonem zamkniętym i miały bardzo ograniczony kontakt z otoczeniem. Bardzo znane, wyróżniające się wielkością i ponoć najbielsze były też opłatki od bernardynów z Krakowskiego Przedmieścia, z klasztoru przy kościele Św. Anny. 

Początkowo wypiekiem opłatków zajmowali się wyłącznie zakonnicy, później organiści. Czy dziś wybierając się po opłatek do kościoła możemy liczyć na taki wykonany przez zakonników? Raczej nie. 0becnie istnieją liczne świeckie piekarnie opłatków, których produkty trafiają do kościelnych zakrystii. Opłatki produkowane są hurtowo przez piekarnie prywatne, w niektórych z nich jest to wręcz tradycja rodzinna, sięgająca nawet kilkudziesięciu lat. Chyba najbardziej znaną dzisiejszą "firmą opłatkową" jest piekarnia Oblatum z Wolbromia (w woj.małopolskim, niedaleko Olkusza) rodzinna firma Państwa Rogali, która wypiekiem opłatków wigilijnych (a także opłatków mszalnych) zajmuje się od 1946 roku, czyli już ponad 60 lat. Również kilkudziesięcioletnią tradycję ma firma Pani Ewy Gonery z Kłomnic (w woj. śląskim, w pobliżu Częstochowy), będąca kontynuacją firmy piekarniczej Adamski z ponad osiemdziesięcioletnią historią. 

Jak powstaje opłatek?

Opłatki to bardzo cienkie płatki chlebowe, przaśne, czyli niekwaszony i niesolony, wypiekany z mąki pszennej i wody bez dodatku drożdży. Dawniej wypiekano je w specjalnej formie. Były to duże szczypce, zakończone dwoma żelaznymi prostokątami, pomiędzy które wlewano ciasto. Wyryty w metalu wzór odbijał się na opłatku.

Dziś wypieka się duże opłatkowe arkusze, które następnie tnie się na mniejsze części. 

Do mieszalnika wsypuje się mąkę, wlewa wodę i wybija ciasto. Małe porcje ciasta wylewa się na rozgrzane formy. Proces pieczenia w zamkniętych formach trwa bardzo krótko. Po kilkudziesięciu sekundach, wyciąga się upieczone arkusze opłatków i rozcina. Posortowane wysychają. Na koniec są pakowane w ozdobne woreczki lub spinane kolorowymi paskami.Były także opłatki ręcznie malowane i złocone, nieprzeznaczone do spożycia. Układano je na wierzchu paczuszki z opłatkami, owiniętej ozdobną papierową opaską.

Opłatki nie zawsze były białe. Używano też kolorowych.  Według tradycji, opłatkiem częstuje się również zwierzęta, a na wsi także zwierzęta gospodarskie. Do tego używano właśnie kolorowych opłatków, a kolor miał istotne znaczenie.  Psom do opłatka dodawano rozgniecione ziarenko pieprzu, by były groźniejsze, lepiej pilnowały obejścia i odstraszały złodziei. Czerwone opłatki dostawały konie, żeby nie dosięgło ich złe oko lub zły duch. Krowom podawano opłatek z dodatkiem ruty, aby zapobiec psuciu mleka przez czarownice.

Kolorowe opłatki dawano też dzieciom. Smarowano im także opłatki miodem, szczególnie rozpowszechnione było to na Śląsku, gdzie taki miodowy opłatek zwany był radośnikiem. Dorośli dzielili się tylko białymi opłatkami.

Z czasem pojęcie opłatka rozszerzyło się na spotkania wigilijne i przedwigilijne połączone z dzieleniem się opłatkiem, organizowane w firmach, instutycjach, stowarzyszeniach. W naszych czasach są one nader popularne, nawet chyba wręcz do przesady. 

Szczególną formą takich spotkań są wigilie sąsiedzkie oraz spotkania wigilijne, organizowane z myślą o osobach samotnych i potrzebujących pomocy. Jedną z takich form spotkań wigilijnych o coraz szerszym ogólnopolskim zasięgu jest akcja "Opłatek Maltański", organizowana corocznie od roku 2002 przez Związek Polskich Kawalerów Maltańskich wraz z miejskimi Ośrodkami Pomocy Społecznej.  ZPKM z siedzibą w Krakowie jest częścią międzynarodowej organizacji Zakonu Maltańskiego istniejącego w 120 krajach. Opłatek Maltański to nie tylko wspólna wieczerza wigilijna, lecz także obdarowywanie paczkami osób objętych akcją. Przyjęto, że wartość paczki musi osiągnąć minimum 100 zł,  zatem Kawalerzy Maltańscy i OPS-y przygotowują te spotkania z dużym wyprzedzeniem, zbiórkę darów rozpoczynając kilka tygodni wcześniej. Akcję zainicjował Kraków w roku 2002,  a w kolejnych latach przyłączały się następne miasta. W tym roku w Opłatku Maltańskim wzięły udział Kraków, Katowice, Chrzanów, Myślenice, Wadowice, Wieliczka, Tarnów,Toruń, Gliwice, Nowy Targ, Stalowa Wola, Sopot, Bielsko-Biała i Olsztyn, Myślenice, Chrzanów, Wadowice. W 2014 dołączyła także Warszawa. Opłatek Maltański w Warszawie odbył się 19 grudnia w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie. Posiłek przygotowała restauracja Piąta Ćwiartka. Spotkanie objęło 160 podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dzielnic Wola i Ochota.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie